Na skrzyżowaniu na światłach stał konny policjant. Za nim zatrzymał się Jasiu…

Na skrzyżowaniu na światłach stał konny policjant. Za nim zatrzymał się Jasiu, na nowiutkim, błyszczącym rowerku.
– Ładny rower! – mówi policjant – dostałeś go od Mikołaja?
– Taaaakk
– To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby Ci przyniósł lampkę – powiedział policjant i wypisał mu mandat za brak świateł. Jasiu wziął mandat, popatrzył i mówi:
– Ładny koń, dostał go Pan od Mikołaja?
– Hehe, tak, tak – odpowiedział rozbawiony policjant.
– To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dał mu ch**a między nogami, a nie na plecach!

Nauczycielka pyta dzieci: – Jakie warzywo sprawia…

Nauczycielka pyta dzieci:
– Jakie warzywo sprawia, że oczy łzawią?
– Rzepa, proszę pani – wyrywa się z odpowiedzią Jaś.
– Nie Jasiu, zapewne miałeś na myśli cebulę.
– Nie, proszę pani! Pani nigdy nie oberwała rzepą po jajach.

Blondynka u doktora: – Niech mi pan pomoże! Trzmiel mnie…

Blondynka u doktora:
– Niech mi pan pomoże! Trzmiel mnie użądlił!
– Spokojnie, zaraz posmarujemy maścią..
– A jak go pan doktor złapie? Przecież on już poleciał!
– Nie! Posmaruje to miejsce, gdzie panią użądlił!
– Aaaa! To było w parku, przy fontannie, na ławce pod drzewem.
– Kretynko! Posmaruje tą część ciała, w którą cię uciął!
– To trzeba było od razu tak mówić! W palec mnie użądlił. Boże, jak to boli!
– Który konkretnie?
– A skąd mam wiedzieć? Wszystkie trzmiele wyglądają podobnie…

Polub nasz Fanpage z Dowcipami:

Przychodzi syn ze szkoły: – Tato, pani od matematyki chce się z tobą spotkać…

Przychodzi syn ze szkoły:
– Tato, pani od matematyki chce się z tobą spotkać.
– A co się stało?
– Ona mnie pyta ile jest 7 razy 9. Odpowiadam, że 63. Ona mnie pyta ile jest 9 razy 7. Odpowiedziałem: Do ch*ja, co za różnica?
– Rzeczywiście, co za różnica… Dobrze, zajdę do niej.
Następnego dnia syn znowu wraca ze szkoły:
– Tato, byłeś już w szkole?
– Jeszcze nie.
– Jak pójdziesz, zajrzyj jeszcze do WF-isty.
– Po co?
– W trakcie gimnastyki kazał mi podnieść lewą rękę. Podniosłem. Potem prawą. Podniosłem. Potem poprosił podnieść lewą nogę. Podniosłem. A teraz – mówi – podnieś i prawą nogę. Ja mu na to: Co, mam na chu*u stanąć?
– No tak, rzeczywiście… Dobrze, zajdę i do niego.
Kolejnego dnia syn znowu wraca ze szkoły:
– Tato, byłeś już w szkole?
– Jeszcze nie.
– To już nie chodź. Wyrzucili mnie.
– Co ty mówisz? Dlaczego?
– Wezwali mnie do dyrektora, wchodzę do gabinetu, a tam siedzi nauczycielka matematyki, WF-ista i pani od polskiego…
– Pani od polskiego? Na ch*j tam ona przyszła?
– Właśnie tak zapytałem…

Zobacz następną stronę
1 2 3 4 396
Zapraszamy do polubienia naszego fanpaga z Dowcipami: Publikujemy najlepsze Dowcipy i Kawały ze strony!