Leci w samolocie w jednym rzędzie…

Leci w samolocie w jednym rzędzie: 2 Arabów (od strony okna)i Żyd (od przejścia). Żyd w jarmułce, pejsy, te sprawy – wyluzowany kompletnie – rozpiął kołnierzyk, zdjął buty. Arabowie patrzą na niego nienawistnie. Po godzinie lotu jeden z nich wstaje i mówi:
– Idę po Colę.
Żyd na to:
– Ależ nie, ja pójdę, po co się przeciskać.
I poszedł. W tym czasie Arab napluł mu do buta. Żyd wraca, daje Colę Arabowi. Po kolejnej godzinie drugi Arab mówi:
– Idę po Colę.
Żyd jak poprzednio:
– Ja pójdę.
I poszedł. Drugi Arab napluł mu do drugiego buta. Żyd wraca, daje Cole Arabowi. Po godzinie samolot ląduje, Żyd zbiera się zapina kołnierzyk, założył jednego buta, skrzywił się i mówi:
– Znowu ta straszna nienawiść między naszymi narodami – to plucie do butów, to szczanie do Coli…


Losowe Dowcipy:

Do księdza na plebanię miał przyjechać biskup…

Do księdza na plebanię miał przyjechać biskup na kolację. Poszedł ksiądz na targ kupić rybkę.
Pyta sprzedawcy:
– Po ile ta rybka?
– Ksiądz pyta o tego s***wiela? 2,75.
– JAK SIĘ PAN WYRAŻA?!
– A nie, nie to tylko nazwa takiej ryby.
– Acha, no to poproszę tego s***wiela.
Wraca ksiądz i mówi do siostry zakonnej:
– Siostro proszę tego s***wiela oskrobać i kazać ugotować.
– Ależ proszę księdza! Jak ksiądz mówi?!
– A nie, nie to nazwa tej ryby.
– Acha, no dobrze.
Wieczorem na kolacji, ksiądz z dumą pyta biskupa:
– I jak smakuje kolacja?
– Wyśmienita ryba. Skąd ją macie?
Ksiądz zaczyna się chwalić:
– Ja tego s***wiela kupiłem!
Siostra na to:
– Ja tego s***wiela oskrobałam!
A kucharka na to:
– A ja tego s***wiela ugotowałam!
Na to biskup wyciąga flaszkę i mówi z zadowoleniem:
– No, to k***a widzę sami swoi!


ZOBACZ WIĘCEJ DOWCIPÓW »