Małżeństwo 90-latków wybrało się do doktora…

  • Ładowanie...
  • Przewijaj obrazki palcem w lewo

    Małżeństwo 90-latków wybrało się do doktora. Najpierw wchodzi facet.
    Lekarz na wejściu pyta go jak minął mu dzień?
    On na to: Wspaniale! Bóg jak zwykle był dla mnie dobry. Gdy wszedłem dziś do ubikacji zapalił mi światło, a jak skończyłem to zgasił.
    Doktor pokiwał głową, dał tabletki i kazał wejść żonie.
    Powiedział jej co przed chwilą usłyszał od jej męża, a ta momentalnie zerwała się z miejsca i biegnie w kierunku drzwi.
    Lekarz na to: Zaraz! Nie skończyłem z panią jeszcze! Co się stało?
    Na co babka: Ten kretyn znowu nasrał mi do lodówki!

  • Ładowanie...

Losowe Dowcipy:

Trwa rewolucja…

Trwa rewolucja. Przychodzi faks z Moskwy:
„Możemy uznać waszą rewolucję ale musicie dać nam Kijów i Lwów.
W sztabie Juszczenki chwilowa konsternacja. Jednak za chwilę pada odpowiedź:
„Ok. Kijów możemy wam dać. Lwów musicie sobie jednak sami nałapać.”

 

Było sobie dwóch kumpli-drwali: Wiesław i Patryk…

Było sobie dwóch kumpli-drwali: Wiesław i Patryk. Poszli pewnego razu do roboty i Wiesiek odrąbał sobie rękę. Patryk – myk, myk – wrzucił rękę do torebki foliowej, Wiesława do samochodu i szybko zawiózł do szpitala.
– Ręka… taaa… – mruczy chirurg. – Będzie ciężko. Za cztery godziny proszę przyjechać po kolegę.
Po tym czasie Patryk przyjeżdża do szpitala.
– Gdzie Wiesiek?
– W ping-ponga gra.
Rzeczywiście – drwal napiżdża w pingla przyszytą ręką aż miło.
Po tygodniu Wiesławowi przydarzył się podobny wypadek – odrąbał sobie nogę. Patryk analogicznie – noga, torebka, Wiesiek, samochód, szpital.
– Noga, ciężka sprawa – mówi chirurg. – Proszę przyjść za sześć godzin.
Po tym czasie Patryk przyjeżdża do szpitala, a tam na trawniku Wiesio przyszytą nogą w piłkę gra, aż szyby lecą.
Po tygodniu Wisława dopadł pech jeszcze większy. Odrąbał sobie głowę. Patryk – standard: głowa, torebka, korpus Wiesława, auto, szpital.
– Uuuu… ciężka operacja z tą głową, ale za 10 godzin powinno być OK – mówi chirurg.
Po tym czasie do szpitala zajeżdża Patryk.
– Gdzie Wiesław?
– Nie żyje.
– Jak to?! Przecież miało być OK. Operacja wprawdzie ciężka…
– Bo była ciężka! Ale żeś pan, kuźwa, Wieśka w torebce udusił!


ZOBACZ WIĘCEJ DOWCIPÓW »