Powódź w prowincjonalnym miasteczku…

Powódź w prowincjonalnym miasteczku. Ewakuacja ludności. Wojsko puka do kaplicy:
– Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
– Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską.
Po trzech godzinach ksiądz siedzi na ostatnim piętrze parafii. Podpływają motorówką:
– Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
– Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska.
Minęły kolejne godziny, ksiądz na szczycie dzwonnicy. Podpływają znowu.
– Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
– Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska.
Piętnaście minut i ksiądz już z wyrzutami u Pana Boga.
– Panie Boże, no jak tak można? Swojego wiernego sługę zawieść? A tak wierzyłem w Opatrzność…
Nagle Głos z niebios:
– Głupcze! Trzy razy po ciebie ludzi wysyłałem!


Losowe Dowcipy:

Polak, Rusek i Niemiec założyli…

Polak, Rusek i Niemiec założyli się kto dłużej wytrzyma w budzie z capem… Najpierw poszedł Polak! Siedzi minute, dwie…Po 5 minutach wyskakuje z budy i krzyczy
-Nie mogę! Nie mogę!
Później poszedł Niemiec. Siedzi dwie minuty, 5 minut… Po 8 minutach wybiega z budy i krzyczy!
– Nie mogę! Nie mogę!
Jako ostatni idzie Rusek! Wchodzi do budy z capem i siedzi tam sekundę… Po 5 sekundach z budy wybiega cap i krzyczy
– Nie mogę! Nie mogę!

Sprawdź okazje:



Przychodzi facet do domu uciech…

Przychodzi facet do domu uciech i pyta się:
– Mam 5zł, co mogę kupić u was z to?
– Hmmm… za 5zł to możemy dać Panu deskę z dziurką.
Facet zdziwił się, ale jednak dał się skusić. Poszedł, zrobił co trzeba i mu się to spodobało. Przychodził przez cały miesiąc i brał deskę z dziurką.
Pewnego razu przychodzi, wyciąga 5zł i mówi:
– A dla stałych klientów macie coś?
– Tak, mamy. Proszę iść do końca korytarza i drzwi po lewo.
Facet idzie zadowolony, wchodzi, patrzy… a tam deska, ale bez dziurki. Biegnie szybko i mówi:
– Ależ proszę Pani, tam nie ma dziurki!
A ona na to:
– Dla stałych klientów DZIEWICA!

ZOBACZ WIĘCEJ DOWCIPÓW »