Rynek dużego miasta…

Rynek dużego miasta. Jakieś występy. Gdzieś z tyłu pośród stojących widzów rozlega się nagle:
– Hej, kolego!
Nieco dalej ktoś odwraca głowę
– Kto, ja?
– Tak, ty…
– Nie jesteśmy na \”ty\”!
– O, sory, kolego
– Nie jestem twoim kolegą!
– Słuchaj przyjacielu..
– Ani przyjacielem!
– Posłuchaj mnie gościu…
– Nie jestem żadnym \”gościem\”!!
– No to jak mam…
– \”proszę pana\”
– Ok, więc proszę…
– … \”szanownego\”
– Dobra, k…., a więc: Proszę szanownego pana…
– Dobrze, dobrze….
– Czy szanowny pan widzi tamtego małego szczyla?
– Tego, który wsiada na motor?
– Tak, właśnie tego
– Widzę
– No więc, chciałem powiedzieć, kiedy byliśmy jeszcze przy \”kolego\” – on akurat o.p.i.e.r.d..a.l.a.ł wielce szanownemu panu kieszenie i torbę. Nie ma za co.


Losowe Dowcipy:

Przesłuchanie do akademii muzycznej…

Przesłuchanie do akademii muzycznej.
Przychodzi skrzypek, prowadzący gra mu dźwięki, na co skrzypek perfekcyjnie odpowiada:
– as, fis, gis, d, cis, a,
Następnie przychodzi pianista, efekt ten sam, wszystkie dźwięki bezbłędnie odgadnięte.
W końcu przychodzi perkusista, prowadzący gra mu dźwięk.
– Hm… można jeszcze raz? – pyta perkusista.
Prowadzący gra jeszcze raz ten sam dźwięk. Na co perkusista:
– Kurde, nie wiem. Fortepian?

Sprawdź okazje:


ZOBACZ WIĘCEJ DOWCIPÓW »